Christian von Koenigsegg: człowiek, który wyprodukował supersamochód w wieku 22

Ilu chłopców na świecie jako dzieci chciało zbudować swój wymarzony samochód? Miliony. Kilkudziesięciu z nich udało się zostać projektantami lub konstruktorami – i będąc 40-letnimi wujami stworzyli własne supersamochody. Ale tylko jeden z tych chłopców

Ilu chłopców na świecie jako dzieci chciało zbudować swój wymarzony samochód? Miliony. Kilkudziesięciu z nich udało się zostać projektantami lub konstruktorami – i będąc 40-letnimi wujami stworzyli własne supersamochody. Ale tylko jeden z tych marzycielskich chłopców zdołał zrealizować swoje marzenie, ledwo opuszczając okres dojrzewania. Nazywa się Christian von Koenigsegg.

Christian von Koenigsegg jest potomkiem starożytnego szwedzkiego rodu, którego korzenie sięgają XII-wiecznego rycerstwa. Chłopak nie spędził jednak dzieciństwa na najszlachetniejszych uczynkach – w wieku pięciu lat uwielbiał na przykład rozbierać magnetowid i toster, żeby jak zwykle „zobaczyć, z czego są zrobione”. Co ciekawe, po eksperymentach sprzęt nie trafił na wysypisko śmieci – dziecko było w stanie przynajmniej oddać usunięte części na swoje miejsce. A jako maksymalnie Chrześcijanin „ulepszył” gadżety, ukazując artystyczne talenty swoich dzieci. Mówiąc najprościej, namalował cierpliwe urządzenia.

Za magnetowidem i tosterem jechał motorower. Jego dorosły chrześcijanin nie był już tylko dekorowany, ale starannie zmodyfikował go, aby był najfajniejszym chłopcem na podwórku. Wkrótce przyjaciele, którzy również mieli motorowery, zaczęli się do niego zwracać o pomoc. Z roku na rok młody człowiek stawał się coraz bardziej doświadczony, w wyniku czego przez swoją większość, czyli w 1990 roku, Christian von Koenigsegg był już znanym stroicielem motorowerów w całym Sztokholmie. W wieku 18 lat Christian postanowił zarabiać pieniądze. Postanowił wykorzystać swoją wyobraźnię i pomysłowość techniczną. Początkowo młody człowiek wynalazł nowy odtwarzacz muzyczny, który jednak nikogo nie interesował. W 1991 roku Christian wymyślił sposób na montaż parkietu i podłóg laminowanych bez kleju i metalowych zszywek. Pomysł był bardzo prosty – deski musiały wskoczyć na swoje miejsce dzięki specjalnemu profilowi. Podłoga ułożona metodą chrześcijańską nie musi wysychać, a po takim parkiecie można od razu chodzić i stawiać na nim meble. Koenigsegg nazwał tę metodę „Kliknij”. Przede wszystkim Christian postanowił pokazać swój wynalazek ojczymowi, który prowadził fabrykę do produkcji wykładzin podłogowych – młody człowiek szczerze chciał skorzystać na rodzinnym biznesie. Ojczym powiedział jednak, że gdyby pomysł był dobry, to ktoś inny już dawno by z niego skorzystał. A skoro na świecie nie ma takiej metody, to znaczy, że jest zła.

Sfrustrowany Christian zaproponował tę innowację konkurentom swojego ojczyma, innym szwedzkim firmom, ale oni też zbesztali młodego człowieka i udawali, że nie są zainteresowani pomysłem. W rezultacie Koenigsegg splunął na podłogę. Dosłownie i w przenosni. A cztery lata później, w 1995 roku, wspólna belgijsko-szwedzka firma wzięła i opatentowała sposób układania podłóg, dokładnie powtarzając pomysł Christiana. Nawet nazwisko plagiatorów było zbyt leniwe, by zmienić, know-how nazwano „Click”. Teraz ta firma zarobiła miliony dolarów na pomyśle szwedzkiej młodzieży. Laminat lub deskę parkietową układaną w systemie „Click” można znaleźć w co czwartym mieszkaniu w Europie. Koenigsegg mógł oczywiście pozwać … Ale potem, w 1995 roku, nie był w ogóle gotowy do wojny patentowej – do tego czasu prace nad jego pierwszym prototypem samochodu trwały już pełną parą. Jednak zanim zaczął realizować swoje marzenie, Christian nadal był odnoszącym sukcesy biznesmenem. Jednak w wieku 20 lat, nie bez pomocy bliskich, został szefem firmy spożywczej Alpraaz AB. To właśnie to przedsięwzięcie pozwoliło młodemu człowiekowi zarobić wystarczająco dużo pieniędzy, aby rozpocząć opracowywanie supersamochodu. Nawiasem mówiąc, Alpraaz AB nadal z powodzeniem działa w Sztokholmie, a Christian von Koenigsegg nadal posiada wszystkie jej udziały.

Wróćmy jednak do supersamochodów. Rozpoczynając nowy biznes, młody człowiek doskonale rozumiał, że przed nim tysiące ludzi podjęło się budowy unikalnych samochodów i wielu zostało pokonanych. Ale próbowanie to nie tortura, zdecydował Christian von Koenigsegg iw 1994 roku otworzył firmę samochodową Koenigsegg. Kapitałem firmy były nie tylko środki osobiste potomka średniowiecznych rycerzy, ale także pół miliona dolarów, które Christian otrzymał od Szwedzkiej Agencji Rozwoju Przemysłu jako dotację na otwarcie nowego biznesu. Tutaj można się napawać i powiedzieć, jak mówią, Christian nie robił wszystkiego od zera, ale czy komuś poza nim udało się zaprojektować i zrobić supersamochód za 500 000 $? Zanim otworzył własną firmę, Christian jasno sformułował swoje marzenie z dzieciństwa – stworzyć samochód drogowy na poziomie samochodów Formuły. Po pomyśle supersamochód otrzymał logo. Na prośbę Chrystiana stały się herbem rodowym hrabiów von Koenigsegg. Co prawda, ponieważ projektant samochodów nie jest jedynym spadkobiercą rycerzy, a wielu potomków starożytnych hrabiów nadal mieszka w Niemczech, herb musiał zostać zmodyfikowany. Korona, która znajdowała się na oryginalnym herbie, została całkowicie odrzucona, a tarcza została obrócona o 45 stopni. Zachowały się kolory i wzory, ale jest mało prawdopodobne, by jakikolwiek koneser heraldyki znalazł teraz powiązanie między logo szwedzkich samochodów a herbem średniowiecznych rycerzy.

Następnie 22-letni Koenigsegg sam wymyślił techniczny komponent przyszłego samochodu i sam narysował jego możliwy obraz. Pokazał projekt samochodu słynnemu projektantowi Davidowi Crawfordowi. Dodał kilka własnych szlifów i dokończył wizerunek Svena Akessona, projektanta i konstruktora, który od lat 80. tworzy własne samochody na wzór formuły jedynki. Pierwszy samochód Koenigsegga był montowany w sumie przez półtora roku. Ktoś powie, że to dużo, sam Christian von Koenigsegg jest pewien, że ten okres jest skąpy. Praca toczyła się dosłownie na kółkach. Tak więc inżynierowie młodej firmy prowadzili zmontowane podwozie na drogach miasta Olafstrom (gdzie pierwotnie znajdowała się siedziba Koenigsegg) jeszcze zanim części nadwozia były gotowe. Jednocześnie na wszystkich etapach prac aktywnie wykorzystywano nowoczesne modelowanie komputerowe. W rzeczywistości pozwoliło to na tak szybkie zakończenie projektu. Ale testy w tunelu aerodynamicznym przeprowadzono po prezentacji gotowego samochodu publiczności.

Po serii jazd testowych prowadzonych przez samego Christiana von Koenigsegga oraz wynajętych przez niego zawodowych kierowców wyścigowych Pico Troberg, Colle Rosenblad i Richard Rydell, samochód został zaprezentowany światu na Festiwalu Filmowym w Cannes. Miejsce pierwszego pokazu auta dla publiczności nie zostało wybrane przypadkowo – to właśnie tam, na Lazurowym Wybrzeżu, gromadzi się na imprezę wielu zamożnych ludzi, potencjalnych klientów Koenigsegga. Publiczność powitała prototyp z entuzjazmem, a Christian zrozumiał, że nadszedł czas, aby przejść do produkcji „seryjnej”. Jednak prototyp Koenigsegg CC znacznie różnił się od obecnych pojazdów firmy. Przede wszystkim samochód ten nie posiadał „własnego” silnika – silnik został wypożyczony za pośrednictwem szwedzkiej firmy Volvo od koncernu Ford. Była to ósemka w kształcie litery V, ta sama, która była zainstalowana w Fordzie Mustangu. To prawda, że w Fordzie ten 4,6-litrowy silnik wytwarzał „tylko” 320 KM, podczas gdy Christian był w stanie wycisnąć z niego 655 KM. Dynamika pierwszego auta Koenigsegga była znakomita – model SS osiągał 100 km/hw 3,2 sekundy, a maksymalna prędkość auta wynosiła 385 km/h. Christian von Koenigsegg mówi, że nigdy nie zapomni pierwszej jazdy na nagim podwoziu prototypu. Bez nadwozia waga samochodu wynosiła tylko 500 kg! Jednak nawet z nadwoziem Koenigsegg CC ciągnął tylko 1100 kg, ponieważ nadwozie i wiele części podwozia samochodu wykonano z włókna węglowego.

Produkcja seryjna nowego samochodu sportowego nie rozpoczęła się jednak od razu. Nie wystarczy pokazać publiczności szybki samochód. Konieczne jest, aby spełniał wszystkie międzynarodowe normy bezpieczeństwa i ochrony środowiska. Nie można też pominąć licznych drobiazgów, których potrzebuje bogaty konsument. Tak więc w Koenigsegg zapchano zarówno klimatyzację, jak i system multimedialny ze zmieniarką CD i nawigacją. Ogólnie rzecz biorąc, w latach 1998 i 1999 trwały prace nad przekształceniem prototypu Spartan w pełnoprawny samochód drogowy. A w 2000 roku został sprowadzony na Paris Motor Show. To tutaj odbyła się oficjalna premiera auta. I znowu, podobnie jak w Cannes, Koenigsegg CC stał się faworytem – tym razem nie tylko publiczności, ale także ekspertów. Samochód, który wciąż nie jest produkowany, zdobył kilka nagród za wzornictwo, a szwedzki magazyn Automobil nazwał Koenigsegga Samochodem Roku. Dopiero wtedy Christian von Koenigsegg zaczął montować w fabryce linię montażową. Kierownictwo firmy borykało się jednak z wieloma problemami, w tym finansowymi. W rezultacie pierwszy nabywca mógł otrzymać swojego Koenigsegga CC dopiero w marcu 2002 r. Samochód klienta nazywał się Koenigsegg CC 8S. W ciągu zaledwie całego roku zmontowano pięć takich maszyn.

A potem, w 2003 roku, doszło do katastrofy. Spłonęła cała fabryka w Margrettorp, dokąd firma przeniosła się z Olafström. Przyczyną pożaru była drobnostka – zwarcie w kuchni. Ale pożar był ogromny – przybyło 40 załóg, aby go ugasić, nie tylko z Margretthorpe, ale nawet z sąsiednich miast. Na szczęście prawie wszystkie dokumenty zostały uratowane. Ale pesymiści wciąż przewidywali śmierć firmy, która dopiero zaczęła pracę i straciła już cały swój majątek. Jednak Christian von Koenigsegg i jego zespół dołożyli wszelkich starań, aby przywrócić to, co zostało utracone. Chociaż, według założyciela firmy, niezwykle trudno było zacząć wszystko od nowa. Ale wiedza i doświadczenie pozostały przy nim i dlatego Christian dość szybko założył nową bazę firmy w Angelholm, zajmując dwa dawne hangary lotnicze. Jeden stał się biurowcem, a drugi mieścił linię montażową. Jak żartuje Christian, dopiero po tym, jak Koenigsegg „powstał z popiołów”, rozpoczął się jego prawdziwy rozkwit. Pod koniec 2003 roku samochód Koenigsegg CC 8S trafił do Księgi Rekordów Guinnessa jako najmocniejszy samochód drogowy. Rekord został jednak wkrótce pobity – 8S został zastąpiony nowym modelem – Koenigsegg CCR. Szwedzcy inżynierowie wycisnęli już 806 KM z tego samego silnika Forda. Ten samochód ustanowił kolejny rekord, stając się najszybszym samochodem drogowym. Osiągnięcie zostało odnotowane w USA na zlocie Gumball 3000, gdzie Koenigsegg CCR osiągnął prędkość 389 km/h. Zaledwie dwa lata później, w 2005 roku, wyprzedził go Bugatti Veyron, który na testach dawał dokładnie 400 km/h.

Ten potwór koncernu Volkswagena prześladuje Christiana von Koeningegga i wszystkich pracowników jego firmy, których dziś jest tylko trzydzieści osób. Christian oczywiście mówi, że nie boi się konkurencji… Niemniej jednak po pojawieniu się Veyrona Koenigsegg wykonał ruch i wykupił rozwój włoskiej firmy Motori Moderni. Dzięki temu pojazdy Koenigsegg są teraz wyposażone we „własne” silniki włoskiego pochodzenia. Silniki te pojawiły się w trzeciej generacji samochodów Koenigsegg, zwanej CCX. W porównaniu do poprzednich silników Forda objętość nie wzrosła bardzo – teraz mówimy o 4,7 litra. Dynamika pozostała taka sama – 3,2 s do 100 km/h. Ale maksymalna prędkość samochodu to 417 km/h. Rywalizacja z Bugatti trwa!

W rzeczywistości CCX jest obecnie głównym modelem Koenigsegga (istnieje nawet specjalna wersja CCXR, która działa na biopaliwie). A kilka tygodni temu Christian von Koenigsegg powiedział, że od teraz modele benzynowe będą produkowane dwa razy mniej niż alternatywne. Konstruktor rabujący świat supersamochodów? Być może. Ale szwedzcy klienci Königsegg nie ucierpią – w północnym kraju jest wiele stacji paliw bioetanolu. Plus Christian naprawdę interesuje się ideą alternatywnych paliw. Nawet zaciera ręce, przygotowując się do nowych przepisów dotyczących ochrony środowiska w Europie – surowe wymagania dotyczące emisji CO2 uderzą w konkurencję, a Christiana to nie obchodzi. Chyba że sam w końcu zdecyduje się przenieść do Koenigsegga ze swojego Subaru Legacy.

Tak, tak, człowiek, który zbudował supersamochód swoich marzeń, nie zachował ani jednej kopii własnej produkcji! Sprzedaje wszystko. Jednak Christian ma wystarczająco dużo czasu, aby rozpędzić się do samochodów klienta, sprawdzając je przed sprzedażą. A przyjemność sprawia mu teraz nie posiadanie samochodu, ale uświadomienie sobie, że stworzył coś wyjątkowego. A klienci nie pozwalają mu o tym zapomnieć. Od czasu do czasu dzwonią do Christiana na komórkę, żeby wykrzyknąć z radości: „Jadę autostradą. Co za dreszczyk!”

Originally posted on 16 grudnia, 2021 @ 3:35 pm

Dodaj komentarz