Po pewnych dopieszczeniach wewnątrz wieży i jej polaczeniu z dolną częścią etap klejenia był poza mną.

Nadszedł  czas na moment, którego chyba się najbardziej bałem.

Kamuflaż jest dość skomplikowany, pewne elementy musiałem malować aerografem z “wolnej reki” a niestety lata lecą i już nie jest tak pewna jak kiedyś…

Najpierw drobne cieniowanie głównego koloru

a potem już jazda bez trzymanki 🙂

Efekt finalny możecie zobaczyć w kolejnym wpisie, który ukaże się niebawem 🙂

0 komentarzy

Odpowiedz

Chcesz wziąć udział w dyskusji?
Śmiało, napisz coś!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.